Aktualności

Wyniki 3 dla frazy podatki:
Dodano:
13
MAR
2015
Parlamentarzyści dojeżdżają do pracy rowerami, a prezydenci jeżdżą pociągami, drugą klasą...
To nie sen. To szwajcarska rzeczywistość.
Politycy mają tak ograniczoną władzę, że często nawet nie warto znać ich nazwisk.


Referendum

Jak na tę porę dnia było jeszcze sporo pustych miejsc. Siedziałem pod oknem.
Lubię patrzeć na góry i czuć spokój, który emanuje z ich zaśnieżonych szczytów...
Pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji. Przez cztery minuty obserwowałem
bez pośpiechu wsiadających podróżnych. - C'est libre? - spytał ktoś.
Wyrwany z przyjemnej zadumy, szybko odwróciłem głowę. Napotkałem serdeczny uśmiech
i miłe oczy, uprzejmie pytające o wolne miejsce. Szybko odparłem, że oczywiście,
można się przysiąść. Chwilę przyglądałem się mojemu współtowarzyszowi podróży.
Kogoś mi przypominał, nie wiedziałem kogo, ale byłem pewien, że już kiedyś widziałem
tę twarz w gazetach. Jednak ze względu na mój toporny francuski, nie odważyłem
się zagadnąć i wybadać, kim jest mój tajemniczy sąsiad. Starszy pan wyjął gazetę,
a ja powróciłem do podziwiania krajobrazu…


Tak oto przegapiłem okazję na rozmowę z prezydentem Szwajcarii.
Zupełnie nieświadomie spędziłem kilkadziesiąt minut z Josephem Deissem,
ówczesnym prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej. Czy znacie to nazwisko?
Czy kojarzą się Wam z kimś, takie osoby jak: Samuel Schmid, Moritz Leuenberger, Micheline Calmy-Rey?
Podejrzewam, że są Wam one równie nieznane jak mnie przed kilkoma laty.
A są to - w kolejności urzędowania - głowy państwa szwajcarskiego.
Dlaczego jednak nie są znani?
Dlaczego nie mówi się o nich? Choć przez tutejsze banki przelewają się ogromne sumy pieniędzy,
wielkie międzynarodowe koncerny tu płacą podatki, a wiele światowych decyzji jest podejmowanych
właśnie u Helwetów, to nie mamy zielonego pojęcia, kto rządzi tym krajem! - Szczerze mówiąc,
również wielu Szwajcarów musi się chwile zastanowić nad nazwiskiem aktualnego prezydenta.


I wiecie co?
To jest właśnie najpiękniejsze! Demokracja bezpośrednia Politycy mają tak ograniczoną władzę,
że często nawet nie warto znać ich nazwisk. Każdą ustawę uchwaloną przez parlament
można przecież odrzucić za pomocą referendum. Jeśli ustawa nie dotyczy zmian konstytucyjnych,
wystarczy zebrać jedynie 50 tys. podpisów w ciągu 100 dni. W przypadku zmian konstytucyjnych
ustawa musi zostać zatwierdzona przez obywateli, poprzez referendum (tzw. referendum obowiązkowe).


W takim systemie, gdzie decyzje „rządzących” nie są ostateczne, korupcja nie ma większego sensu.
Tym bardziej, że istnieje jeszcze jeden mechanizm szwajcarskiej demokracji bezpośredniej,
który może narobić wiele zamieszania w rachubach polityków. Jest nim inicjatywa społeczna.
Aby wylansować referendum, dotyczące konkretnej inicjatywy, wystarczy zebrać 100 tys. podpisów w przeciągu dwóch lat.< To gwarantuje, że decyzje podejmuje zawsze obywatel i to właśnie on ma ostateczny głos. Dlatego nic w tym nadzwyczajnego, jeśli nazwiska sprawujących najważniejsze urzędy w państwie są mało istotne. Takie są zalety demokracji bezpośredniej. Politycy Pewnie się zastanawiacie, jak to możliwe, że spotkałem prezydenta Szwajcarii w pociągu?


To jest jedna z wielu ciekawostek tego małego alpejskiego kraju. Pełna szwajcarska demokracja bezpośrednia odbiera prawie zupełnie władzę „rządzącym”, a co za tym idzie degraduje zawód „polityka” do rangi mniej lub bardziej pospolitego zawodu.


Parlament u Helwetów jest najtańszym parlamentem w Europie. Jak to kiedyś zabawnie sformułowali dziennikarze
szwajcarskiego radia: „tańszy niż bilet do kina, a często dostarcza więcej zabawy. Szwajcarski parlament
kosztuje pojedynczego obywatela około ośmiu franków na rok (…)".



Chyba na całym świecie politycy mają taką właściwość, że dostarczają swoim wyborcom wielu niezapomnianych wrażeń. W Szwajcarii oczywiście nie jest inaczej. Nigdzie nie ma bowiem ludzi doskonałych, jednak tutaj nie kasują oni horrendalnych „diet”, nie mają służbowych samochodów, domów, „borówek” (urzędników BOR), etc… Miesięczna pensja parlamentarzysty jest o około 50 proc. większa od średniej krajowej, ale mniejsza niż trzykrotność minimalnego wynagrodzenia. Według polskich realiów, nasz polityk zarabiałby mniej niż 4 tys. zł, licząc według średniej krajowej lub też mniej niż 2800 zł, gdy policzymy według minimalnego wynagrodzenia. Jest więc rzeczą zupełnie normalną, że politycy, nawet ci najbardziej znani, dojeżdżają do pracy tramwajem lub na rowerze, robią zakupy w supermarketach i chodzą swobodnie po ulicach, nie wiedząc i nie obawiając się o własne życie. Nikt przecież im nie zagraża, są jedynie urzędnikami i wypełniają swoje funkcje, mniej lub bardziej starannie, jak każdy inny pracownik. Czy jest możliwe, aby w Polsce nasi deputowani mogli chodzić bezpiecznie po ulicach, jeździć spokojnie tramwajami i autobusami? Być może istnieje jakiś sposób, by zapewnić takie bezpieczeństwo naszej elicie politycznej? Myślicie, że można brać przykład z tej malowniczej alpejskiej krainy?

Autor: Jordan Cibura.
Czytaj więcej: » http://www.wiadomosci24.pl/artykul/nie_znam_cie_prezydencie_polityka_po_alpejsku_52818.html

Dodano:
16
GRU
2014
Wyobraź sobie, że w firmie zużywasz papier toaletowy, robisz sobie kawę, pracując na komputerze zerkniesz na prognozę pogody jaka będzie w weekend, kiedy będziesz miał wolne.
Teraz w każdym tym przypadku będziesz mógł złożyć donos do Urzędu Skarbowego na swojego pracodawcę, jeśli ten nie ujmie przy wyliczaniu miesięcznych kosztów VAT, współczynnika procentowego w jakim wykorzystałeś papier toaletowy, kawę i przeglądarkę w innym celu niż związany z działalnością gospodarczą.
I po co to wszystko ? Żeby żyło nam się lepiej.
Pytanie brzmi jedynie, czy takie prawo nie spowoduje, że młody człowiek o racjonalnym podejściu nie otworzy firmy w Anglii ?
Referendum

Najpierw ograniczono możliwość odliczania VAT od zakupów związanych z utrzymaniem samochodu. Teraz to samo ograniczenie ma zostać rozszerzone na wszystkie pozostałe zakupy w firmie. Przedsiębiorca odliczy VAT tylko częściowo.

Nowelizacja ustawy o VAT zakłada rozszerzenie art. 86 o nowe ustępy. Wprowadzają one rewolucyjne zmiany w sposobie odliczania podatku VAT od zakupów dokonanych na firmę.

Znowelizowane przepisy zakładają, iż podatek VAT od danego zakupu będzie mógł zostać odliczony jedynie częściowo. Częściowe odliczenie VAT będzie miało miejsce zawsze wtedy, gdy dany towar lub usługa są wykorzystywane zarówno dla celów działalności gospodarczej, jak i w innych celach. Odliczenie VAT będzie zatem możliwe jedynie w takiej części, w jakiej dany zakup służy celom związanym z działalnością gospodarczą.

Zgodnie z nowymi przepisami, przedsiębiorca nie odliczy zatem całej kwoty VAT od zakupu laptopa, telefonu czy nawet biurka, w sytuacji gdy, chociaż w małej części, wykorzystuje te składniki majątku do celów prywatnych.

Przypomnijmy, iż od wielu lat funkcjonuje już pełne ograniczenie w odliczaniu VAT od paliwa wykorzystywanego w większości firmowych samochodów. Z kolei od 2014 roku funkcjonuje ograniczenie w odliczaniu VAT w przypadku pozostałych zakupów związanych z utrzymaniem samochodu. Kolejne ograniczenie, które tu opisujemy, ma wejść w życie od 1 stycznia 2016 roku.

Nowe przepisy, rozszerzające ograniczenie na wszystkie pozostałe zakupy, są zatem kolejnym etapem fiskalnego natarcia rządu w zakresie podatku VAT. Przypomnijmy również, iż podobne ograniczenia nie istnieją w żadnym innym państwie UE. W większości z tych państw, nawet VAT od paliwa można odliczać na podstawie zwykłych paragonów fiskalnych.

W przypadku rozszerzenia opisywanego ograniczenia na pozostałe zakupy firmowe, powstaną dodatkowo wątpliwości, w jaki sposób liczyć nowy współczynnik w odniesieniu do zakupów związanych z utrzymaniem samochodu. W przypadku takich zakupów, ograniczenie w odliczeniu VAT istnieje bowiem już dziś, tyle że współczynnik został w tym przypadku ustalony na stałym poziomie 50%. Oznacza to, że osoby wykorzystujące obecnie samochód zarówno do celów firmowych, jak i prywatnych, mogą odliczyć jedynie połowę kwoty podatku VAT wykazanej na fakturze.

A jak będzie po wprowadzeniu nowych przepisów? Jak podaje GP, zdania ekspertów w tym temacie są podzielone, gdyż nowe przepisy okazały się mało precyzyjne. Tylko niektórzy eksperci uważają, że nowy współczynnik (ustalany samodzielnie przez przedsiębiorcę) zastąpi poprzedni ryczałtowy współczynnik w wysokości 50%.

Pozostali specjaliści uważają, iż nowe przepisy wprowadzają kumulację obu ograniczeń. Oznacza to, iż nowy współczynnik nie zastąpi starego, lecz go powiększy. Przykładowo, jeśli przedsiębiorca wykorzystuje samochód w celach działalności gospodarczej w 60% (a w 40% do celów prywatnych), to od zakupów związanych z tym autem odliczy tylko 60% z... 50% kwoty podatku VAT. W rezultacie będzie mógł odliczyć jedynie 30% kwoty podatku VAT wykazanej na fakturze.
Źródło » http://zus.pox.pl/vat/koniec-z-pelnym-odliczaniem-vat.htm


Na koniec pytanie ? Jak myślicie w kogo uderzą te przepisy ? W w banki, w korporację ? Uderzą w zwykłych obywateli, wypchniętych z rynku pracy, którzy zmuszeni zostali lub byli zachęcani w ramach walki z bezrobociem do otworzenia własnej działalności gospodarczej.

Najpierw dyspozycja ministerstwa aby robić uznaniowe domiary. Teraz kolejny mina interpretacyjna. Wszystko idzie w tym kierunku, aby udowodnić przedsiębiorcom, że mają zapłacić taki podatek jakiego chce urząd a nie jaki wynika ze stawek podatkowych.
Dodano:
14
GRU
2014
Jaka jest skala podatkowa w Polsce ? Czy istnieje podatek liniowy ?
To pytanie straciło na znaczeniu.
Zakładając firmę, pamiętaj - nie patrz na skalę podatkową, aby ocenić swoje świadczenia na rzecz państwa. Zapytaj w swojej Izbie Skarbowej, jaki właśnie wyznaczyli akceptowalny domiar, bo to będzie podatek, jaki zapłacisz.
Dlaczego tak twierdzimy ?

Referendum
ZNAMY NOWE WYTYCZNE MINISTERSTWA FINANSÓW
Co najmniej 80 proc. kontroli prowadzonych w 2015 r. przez urzędy skarbowe ma się kończyć domiarem. To konkluzja narady urzędników.


Co oznacza domiar ? Oznacza, że z byle błahego uchybienia, dzięki któremu można już powiedzieć, że księgi rachunkowe są niewiarygodne, urząd, nie bacząc na stawki, wyznaczy podatek UZNANIOWO !

Dyrektorzy izb skarbowych i przedstawiciele resortu finansów zastanawiali się niedawno, jak wyraźnie zwiększyć skuteczność działania administracji podatkowej. Niektórzy uczestnicy narady sporządzili z niej sprawozdania. Dotarliśmy do jednego z nich. Okazuje się, że MF postawiło sprawę jasno: urzędy, które będą odstawać, zostaną ukarane, np. utratą etatów.

Ministerstwo nie odpowiedziało nam na pytanie, jaka jest teraz skuteczność kontroli podatkowych ani w jaki sposób ma być osiągnięty wskaźnik 80 proc. Dane z wybranych izb skarbowych wskazują, że obecnie jest dużo mniejszy, na przykład na terenie działania Izby Skarbowej w Opolu wynosi poniżej 50 proc.

Eksperci nie kryją obaw, że skończy się to tak, że urzędnicy będą za wszelką cenę szukać uchybień u podatników, byle tylko pojawił się domiar, najlepiej przewyższający tysiąc złotych. To graniczna kwota – jeśli udaje się ją przekroczyć, fiskus uznaje kontrolę za zakończoną pozytywnie z jego punktu widzenia.

Kto by się tam przejmował prawem i stanem faktycznym. Liczą się etaty i dla nich będziemy omijać prawo, aby poprawić skuteczność.

Referendum
Al Capone mawiał - pobieraj haracz, ale tylko taki, który jest do zapłacenia.
Al byłby świetnym ministrem finansów i mógłby nawet napisać ordynację podatkową, bardziej proobywatelską niż nasze ministerstwo.

Źródło : » http://m.dziennik.pl/gospodarka/podatki/fiskus-docisnie-firmy-urzad-ktory-bedzie-odstawac-zostanie-ukarany



Powyższa sytuacja pokazuje również inny wymiar patologii administracji państwowej i charakteru zatrudniania w niej:
Utrata etatów to największa kara dla urzędu. To już nawet nie chodzi o premię? Oto jakie państwo zgotowali nam politycy.
Naczelników Izb Skarbowych nie zastrasza się już obcięciem pensji, tylko cięciami, w domyśle zwolnieniem ich znajomych, rodzin itp.


Demokracja Bezpośrednia zlikwiduje tę urzędniczą patologię. Minister przestanie być władcą, a zacznie być gospodarzem.
Urzędnicy przestaną być poddanymi władcy-ministra, gdyż szybko się przekonają, że prawdziwym władcą w państwie jest suwerenny naród.