
Wyniki 3 dla frazy internet:
Dodano:
Paweł Tanajno, kandydat Demokracji Bezpośredniej zarejestruje listy i weźmie udział w wyborach na prezydenta RP.19
MAR
2015
To historyczne wydarzenie. Pierwszy raz od 20 lat w wyborach wystartuje zwykły obywatel, który na co dzień żyje tak jak Ty.
Nie jest politykiem, nie otrzymuje wynagrodzenia z budżetu państwa, nie żyje na koszt podatników.
Nie będzie tanajnobusów, nie będzie tanajnolotów. Jego kampania będzie prosta i skromna,
bo przecież tak jak każdy z nas, czas na sprawy publiczne ma po pracy.
Prezydent z internetu.
Prezydent z facebooka.
Tanajno obiecuje, że odpisze każdemu na facebooku, odpisze na każdy komentarz, uściśnie elektronicznie dając lajka każdą dłoń.
Skromnymi środkami - ale za to efektywnie.
Demokracja Bezpośrednia zdecydowała wystawić takiego kandydata na prezydenta, bo uważa, że ma on szanse rządzić zgodnie z oczekiwaniami obywateli - bo ich rozumie. Zwykłego obywatela nie zrozumie Komorowski, Duda, Korwin czy inne gwiazdy, które żyją za poselskie pensje i nie korzystają z takiego państwa, z jakiego my korzystamy. Dla nich Polska jest przyjaznym państwem, które co miesiąc systematycznie wypłaca wysoką pensję. Nie martwią się Urzędami Skarbowymi, ZUSem, emeryturą po 67 roku życia, likwidacją OFE, bezkarnością banków, głupotą urzędników. Ta część patologii państwa ich nie dotyka.
Dotyka Ciebie
i dotyka Tanajno.
Wy się na pewno zrozumiecie.
Poznaj Pawła Tanajno i jego program » http://tanajno.pl
Dodano:
Media milczą i tym ważnym wydarzeniu.01
MAR
2015
Na szczęście wedle ostatnich badań, już ponad 50% odbiorców czerpie informacje z internetu a nie z mediów tradycyjnych.
Podajemy zatem ważną informację - antybankowy bunt, który głęboko popiera Demokracja Bezpośrednia, nabiera siły.
Jest nas 1,5 mln wyborców i nawet bez rewolucji, głosując przy uranach, zmienimy ten kraj, odbierzemy władzę bankowemu lobby i ich sługom.
W TVN i Polsacie kłamstwo, jakoby dzisiejszym na marszu STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU było „ponad 500 osób”.
Byłem tam, było ok. 4-5 tysięcy, licząc ostrożnie.
Manifestację rozpoczął alarmowy sygnał kilkuset budzików, bo manifestanci chcą obudzić śpiące polskie państwo, które nie reaguje na fakt, że banki całkowicie ignorują polskie prawo i prawomocne wyroki polskich sądów.
Po odśpiewaniu przez zebranych Mazurka Dąbrowskiego (4 zwrotek!) przemawiali m.in. Tomasz Sadlik, założyciel stowarzyszenia Pro Futuris, najdłużej toczący bój z bezkarnością banków, prof. Witold Modzelewski, któremu niedawno groził wicepremier Piechociński za jego zaangażowanie w obronie ofiar banksterów, a także oszukani przez banki kredytobiorcy z kilkunastu miast Polski. W imieniu prezydenta manifestantów przyjął minister Jan Lityński oświadczając, że prezydent zamierza utworzyć komisję, w której protestujący spotkają się z bankami. Wypada zapytać: a gdzie instytucje państwa powołane, by strzec prawa? To ich bierność jest największym problemem. Złodzieje próbują kraść, ale gdy policja działa, kradną mniej albo wcale. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy złodzieje widzą całkowitą bierność policji, to ich ośmiela i zaprasza kolejnych. Ten właśnie problem mamy w Polsce w sprawie kredytów indeksowanych.
Gdy marsz ruszył – na czele podążał opasły bankier we fraku, cylindrze, z pierścienami na palcach i cygarem w zębach, który w jednej ręce trzymał bat, a drugą ciągnął łańcuch którym spętana była polska rodzina. Filmowały ten obrazek kamery wszystkich telewizji. Kolejnymi przystankami był bank Millenium, na drzwiach którego manifestanci zawiesili prawomocne wyroki sądu, który w imieniu Rzeczpospolitej „uznał za nielegalne i zakazał bankowi Millenium stosować w obrotach z klientami” kilka klauzul, które bank nadal stosuje w 58 tysiącach umów tzw. kredytów indeksowanych. Jakby wyroków sądów RP w ogóle nie było. Podobne wyroki i orzeczenia manifestanci zawiesili na kolejnych bankach na drodze marszu: PKO SA, BPH, Reiffeisen, Getin, Agricole, mBank, PKO BP, WBK… W sumie na 1200 metrowej trasie przemarszu znalazło się 10 banków, przed którymi manifestanci skandowali „Który kradnie, ten upadnie!”
Kolejnymi adresami, pod które zapukali manifestanci było ministerstwo finansów, Komisja Nadzoru Finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tam także dzwoniły budziki, grały trąby, biły bębny – by obudzić śpiące państwo. KNF oświadczył, że jeśli otrzyma 10 tys. petycji, zajmie się sprawą. Telewizje Polsat (szefowa Nina Terentiew , szef informacji Jarosław Gugała) TVN (szefowie Edward Miszczak i Adama Pieczyński) skłamały że było 500 osób. TVP Info zamieściło rzetelną relację, słusznie oceniło liczbę manifestujących na kilka tysięcy.
W Wiadomościach TVP 1 (szef Piotr Kraśko) informacja o wielotysięcznej manifestacji w stolicy dotyczącej zdesperowanych kilku milionów Polaków zajęło… 2 sekundy i było wyłącznie ujęciem roześmianej Anny Grodzkiej defilującej w marszu. Potem nastąpiła 4 minutowa opowieść czy sukienka jest biało-zlota czy niebiesko-czarna i skąd wynikają różnice w postrzeganiu kolorów.
Podczas afery frankowej blokada informacji niekorzystnych dla banków w Wiadomościach TVP1, w TVN i Polsacie nigdy jeszcze nie była tak ostentacyjna jak dzisiaj. Bankowi lobbyści dwoją się i troją, ale też gwałtowny wysyp reklam banków w tychże telewizjach ma tu pewnie swoje znaczenie. Dzisiejszy marsz grupował bardzo różne środowiska i sympatie polityczne – od lewicy po prawicę. Wiele nas różni, ale łączy nas jedno: pragnienie i żądanie, by żyć w państwie prawa, by banki i wielki korporacje przestały drwić sobie z polskiego prawa i strzyc Polaków jak spętane barany - przy całkowitej bierności polskiego państwa.
Dzisiejsze kłamstwo i knebel Polsatu Niny Terentiew, TVN-u Edwarda Miszczaka i Adama Pieczyńskiego oraz Wiadomości Piotra Kraśki ma jedną dobrą stronę: te 5 tysięcy uczestników, ich rodziny i przyjaciele zobaczyli jak działają w Polsce największe telewizje. Jeśli dotąd sądzili, że ich problemem są okradające ich banki i bierna władza, to teraz wiedzą już, że w największych mediach czeka ich mur.
Manifestanci zaśpiewali dziś „Mury” Jacka Kaczmarskiego. Łącznie z tą trzecią, nie zawsze wykonywaną, smutną zwrotką: „a mury rosną, rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg”.
Mieli też manifestanci wyborczą urnę – nie taką jak standardy III RP, ale całkowicie przezroczystą. Najpierw pokazali franki skandując „żeby banki zobaczyły franki”, potem pokazały, że na odwrocie rzekomych franków w istocie są złotówki, że to są wszystko kredyty złotówkowe, a potem wrzucali te franko-złotówki do urny zapowiadając, że w tegorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych będą głosować na tego, kto przedstawi im najbardziej wiarygodny plan położenia kresu bankowemu bezprawiu.
Dodano:
"Czy oglądając teledysk zamieszczony na YouTubie, słuchając utworu przesłanego przez znajomego lub czytając wiersz znanego poety, który ktoś umieści na swoim blogu, popełniasz przestępstwo? A co, jeśli tworzysz "mema", przerabiając wykonaną przez kogoś innego fotografię? Jeśli będziesz miał pecha, oceni to prokurator.21
LUT
2015
Trybunał Konstytucyjny opowiedział się we wtorek za szerokim ściganiem naruszeń praw autorskich. Odrzucił skargę RPO na przepis, który zostawia w tej sprawie szerokie pole do interpretacji prokuraturze i sądom.
Płacisz albo proces.
W Polsce - podobnie jak w wielu innych krajach - działają kancelarie prawne wynajmowane przez tzw. organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Kancelarie przeczesują internet i media elektroniczne w poszukiwaniu przypadków użycia tam utworów, na które płatną licencję wydają organizacje "zbiorowego zarządzania prawami autorskimi", jak np. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS. Jeśli znajdą coś, co uznają za naruszenie - żądają odszkodowania. A jak nie mogą same ustalić personaliów naruszyciela praw autorskich - zgłaszają sprawę do prokuratury, która je ustala. I dalej: albo płacisz, albo sprawa karna. Niedawno jedna z warszawskich kancelarii prawnych skierowała zawiadomienie do prokuratury mogące dotyczyć nawet stu tysięcy osób, które za pośrednictwem internetu oglądały kilka polskich filmów, m.in. "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł", "Obława", "Być jak Kazimierz Deyna", "Last minute" i "Drogówkę", prawami autorskimi do których zarządza niemiecka firma baseprotect Gmbh.
Sprawa ochrony praw autorskich była jednym z powodów społecznego protestu, jaki obalił kilka lat temu umowę ACTA, jaką Unia Europejska chciała zawrzeć z a USA, Japonią, Kanada i Australią.
Prawa autorskie blokują dostęp do kultury.
Na jej tle wiele mówiono o niejasnościach ochrony praw autorskich i o tym, że idzie za daleko, blokując szeroki dostęp do dóbr kultury, a także spontaniczną twórczość, polegającą m.in. na trawestowaniu i cytowaniu cudzych utworów, tak popularną w internecie.
Rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz, która też opowiedziała się przeciwko umowie ACTA, skierowała blisko dwa lata temu do Trybunału Konstytucyjnego skargę na art. 115 ust. 3 prawa autorskiego.
Przewiduje on grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku za naruszenie, "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej", praw autorskich. Ale ma to być naruszenie "inne" niż przywłaszczenie czy rozpowszechnianie bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy. RPO uznał, że przepis jest niejasny i obywatel nie wie, jaki czyn może mu być poczytany za przestępstwo. To zaś narusza art. 42 konstytucji, który m.in. zabrania karać na niejasnej podstawie prawnej. Z tym stanowiskiem zgodził się Prokurator Generalny. Stanowisko Sejmu w tej sprawie było takie, że przepis jest wystarczająco jasny, a prawa autorskie są permanentnie zagrożone i zasługują na ochronę.
Ile to jest "urywek"?
Na rozprawie przedstawiciele RPO mówili o skargach związanych np. z puszczaniem muzyki w sklepach czy zakładach usługowych. Sądy orzekają, że lokal o "dużej powierzchni" powinien na to kupować licencję. Ale jaka powierzchnia jest "duża"? Wątpliwości są też np. co do dozwolonego wykorzystania "urywku" czy "fragmentu" utworu. Ile to jest "urywek"? Przytoczyli skargę, w której szło o naruszenie praw autorskich architekta. Do zaprojektowanego przez niego domu właściciel nadbudował piętro, niszcząc tym samym jego koncepcję.
Wojciech Szarama (PiS) w imieniu Sejmu przekonywał, że prawo jest wystarczająco jasne. Sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka zrobiła test: - Jeśli obejrzę w domu film, który moje dziecko przyniosło na pendrivie, to popełnię przestępstwo? - Tak - ocenił w imieniu Prokuratora Generalnego Jerzy Łabuda. - Nie - uznał Szarama.
Nie wiesz, czy klikając naruszasz prawo
Sędzia Andrzej Rzepliński pytał, ile skarg otrzymuje RPO na ściganie za naruszenie praw autorskich, a także od autorów, których prawa zostały naruszone? Okazało się, że system informatyczny, w którym rejestruje się u RPO skargi, nie pozwala na wyszukanie takich spraw. Ale, jak podkreślali przedstawiciele RPO, nie wpływa to na fakt, że prawo jest niedookreślone. - A może ustawodawca czuje się bezradny wobec ogromu różnorodności stanów faktycznych, dlatego nie potrafił ich precyzyjnie opisać w przepisie? - pytał sędzia Rzepliński. - Bezbronny ustawodawca nie może reagować karaniem za nieokreślone czyny. Obywatel klika na link w internecie i nie wie, czy to, co robi jest dozwolone. Fryzjerzy, którzy puszczają muzykę klientom, padają łupem wielkich korporacji, które na takie przypadki czyhają - odparował Marcin Warchoł, główny specjalista w Zespole Prawa Karnego w Biurze RPO.
Trybunał uznał, że prawo nie musi być ściśle dookreślone, jeśli można, w drodze jego stosowania, ustalić jego znaczenie. Uzasadniając wyrok sędzia sprawozdawca Zbigniew Cieślak podkreślił, że możliwości techniczne korzystania z dzieł chronionych prawami autorskimi wciąż się zmieniają i ustawodawca nie jest w stanie wszystkich przewidzieć i opisać.
Przypomniał wcześniejszy wyrok Trybunału, że nakaz określoności prawa nie wyklucza posługiwania się przez ustawodawcę zwrotami niedookreślonymi lub ocennymi, jeśli ich znaczenie można odtworzyć. Podkreślił, że aby uznać czyn za przestępstwo, trzeba dowieść, że ktoś z premedytacją działa na szkodę twórcy", że robi to "z zamiarem bezpośrednim osiągnięcia korzyści majątkowej": niezapłacenia za prawo do korzystania z utworu."

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,17426823,Wazny_wyrok_Trybunalu_ws__praw_autorskich__Wszyscy.html#ixzz3SBhLB7Pj